Nietypowy projekt niemieckiego przedsiębiorcy Stefana Gulasa – eROCKIT, czyli skrzyżowanie roweru z motocyklem – ma już osiem lat. Nie jest to więc żadna nowość na rynku, ale po ostatnich krokach firmy Gulasa widać, że koncepcja znalazła spore grono fanów, a projekt cieszy się stosunkowo dużym wzięciem.

Na jakiej zasadzie działa eROCKIT? Żeby go uruchomić, trzeba pedałować i tym samym użyć mięśni. Na tym jednak podobieństwa do tradycyjnych rowerów się kończą. Po ruszeniu do akcji wkracza silnik elektryczny o mocy 12 koni mechanicznych – siła ruchu pedałów mnożona jest przez niego nawet pięćdziesięciokrotnie. Przy takim doładowaniu można osiągnąć prędkość do 80 km/h (jedno naładowanie pozwala na pokonanie ok. 75 km).

Warto dodać, że energia wytworzona podczas pedałowania trafia – za pośrednictwem magnetycznego generatora – do baterii litowo-jonowych. Sprzęt waży w sumie aż 114 kg.

Projekt jest stale rozwijany. Galus wprowadził m.in. specjalną wersję ekologiczną. Z kolei nowa seria, która będzie mieć premierę na początku wakacji 2014 roku, pozwalać ma na pokonanie większych odległości (do ok. 100 km).

Sprzęt produkowany jest na zamówienie. Jeden taki „rower” kosztuje – zależnie od  modelu – kilkanaście tysięcy euro.

Galeria: